Informacje

Blog Town of Colorado został otwarty dnia 24.10.2021 roku o godzinie 20:00
Stan Bloga: 13
Kobiety: 9
Mężczyźni: 4

Archiwum

Statystyka

Popularne posty

Od Andy cd Xavier

||
W końcu znalazłam w radiu jakąś stację, z której aktualnie leciała muzyka. Mogłam odpocząć i sprawdzić jeden z opatrunków. Nie to, że przeciekał, co rana była nieco głębsza. To właśnie to nacięcie nie podobało się Airyn, jednakże nie powiedziała nic. Jej wyraz wyrażał zdecydowanie więcej niż słowa.
- Zatrzymaj się tutaj. Nie wyłączaj silnika. Zajmie to dosłownie chwilę. - powiedziałam. Zatrzymał, wyskoczyłam z auta i skierowałam się do pobliskiej apteki, choć to, co dzieje się na jej tyłach jest tajne. Niemalże na wejściu przywitała mnie Sierra. Dziewczę jest urokliwe i młode. Zabrała mnie na zaplecze, a jej szefowa i moja dobra ratowniczka. Zdjęła zakrwawiony opatrunek, odkaziły ranę i po znieczuleniu i pigułkach przeciwbólowych. Mogły wówczas, sprawdzi i zaszyć ranę. Do tego nałożyły opatrunek i podały mi maść, którą zapewne będę musiała stosować. Opatrzyły zarówno siniaka na boku brzucha, jak i inne delikatne i lekkie rany. Po czym wypuściły. Wróciłam do auta jakby nigdy nic.
- To jedziemy do ciebie. - powiedziałam i się przeciągnęłam. Nie czułam bólu związanego z ręką, gdyż zarówno leki, jak i znieczulenie wciąż działało. Nie pytał, jedynie czułam na sobie jego spojrzenie, nic więcej.

***
Po wejściu do jego mieszkania, jako pierwsza Luna się przywitała. Kochany psiak. Szkoda, że nie mam żadnego. Gdyż zwyczajnie jedno z rodzeństwa mu uczulenie to na sierść albo pierze. Ziewnęłam sobie i usiadłam wygodnie na kanapie. Sięgnęłam po książkę i ja otworzyłam, by sobie poczytać. Uniosłam głowę, gdyż poczułam na sobie czyjejś spojrzenie. Nikt nie patrzył, ale wciąż je czułam.
- To mieszkanie ma swój urok, w tym i duszę twojej ukochanej. - powiedziałam.
- Jeśli jej dusza tu została to jedynie by mnie ukarać i pilnować popadnięciem w całkowite szaleństwo. - odpowiedział. Wyczułam coś dziwnego w jego głosie. Podpowiadało mi, że powinnam do niego podejść. Instynkt, zrobiłam to, co podpowiadał. Odłożyłam książkę i podeszłam do lekko zdziwionego chłopaka, przytuliłam go i pogłaskałam po głowie. Nie trwało to długo, ale czułam, że tak się powinno. Chyba tego potrzebował właśnie. Jakiegoś wsparcia, zrozumienia, w sumie sama nie wiem do końca.
- Idę wziąć prysznic. - jak powiedział tak i zrobił.
Akurat, gdy Xavier brał prysznic, jego telefon zaczął dzwonić.
- Xavier telefon! - krzyknęłam na tyle, by usłyszał mimo lecącej wody, która zapewne mnie zagłuszała.
- Odbierz. Jeśli to coś ważnego to oddzwonię. - odpowiedział głośno. Wrócił do swojej czynności najpewniej, a ja zwyczajnie odebrałam jego telefon.
Po drugiej stronie w słuchawce odezwał się głos dziewczyny. Taki głos ma Rita. Coś tam słyszałam, że ona i Xavier sypiają, albo i sypiali ze sobą.
- Witam tu telefon Xaviera. Jeśli to coś ważnego proszę mówić. Jeśli to zazdrosna paniusia proszę sobie znaleźć inny numer. - powiedziałam zwyczajnym głosem, a co do drugiego zdania użyłam słodko, piskliwego tonu.
- Ktoś ty za jedna? Gdzie Xavier? - warknęła. Czułam w jej głosie zazdrość.
- Bierze prysznic. - odpowiedziałam jakby znudzona. - Niebawem idziemy spać. - dodałam po dosłownie chwili. Zawsze kręciło mnie dokuczanie i irytowanie osoby po drugiej stronie słuchawki. Dziewczyna chyba coś robiła, bo słyszałam jakiś hałas w tle.
- Kim jesteś? - nagle usłyszałam pytanie. Uśmiechnęłam się i na żarty, dałam naprawdę zaskakującą odpowiedź, w którą zapewne na początku nie uwierzy, ale może da mu spokój. Takie dziewczyny bywają uciążliwe. Gdyż są podobni faceci.
- Jego dziewczyną. Choć spotykamy się dopiero kilka dni. - odpowiedziałam, nawet jeśli jej reakcja była dosyć prawdziwie dziwna. Musiałam odsunąć telefon, gdyż krzyk i hałas mogły sprawić, że bym ogłuchła.
- On nie ma żadnej dziewczyny. - odpowiedziała prędko. Wywróciłam oczami i wstałam. Weszłam do łazienki, akurat się wycierał i miał jedynie ręcznik na biodrach. Uśmiechnęłam się chytrze i podeszłam do niego.
- Lalka, właśnie chłopak się umył. Nie dzwoń do niego no, chyba że to będzie związane z pracą. Pa słonko. - powiedziałam i się rozłączyłam. Oparłam się o blat umywalki i podałam mu telefon.
- Chłopak? Kto dzwonił? - dopytał. Jego brew się uniosła, ja jedynie westchnęłam.
- Rita dzwoniła. Jeśli powiesz, że masz dziewczynę, da ci w końcu spokój. - powiedziałam i przyjrzałam się jego wyrzeźbionemu ciału. Kilka tatuaży oraz blizn. Przejechałam palcami po jego nieco wilgotnym, ale ciepłym ciele.
- Zanim zapomnę. Na żarty, podałam się za twoją dziewczynę. Jesteśmy ze sobą kilka dni. Ach słodko było się z nią drażnić. Nie psuj mi tej zabawy. - powiedziałam i uśmiechnęłam się, po czym przypadkowo chwyciłam za jego ręcznik i zwyczajnie upadł. Wyszłam z łazienki, nie obejrzałam się, gdyż nie na tym polegają moje zaczepki. Do tego lepiej, żeby nie myślał nad tym smutnym tematem. Nawet jeśli nie znam Sary, to chłopak cierpi w ciszy. Słyszałam, że wyjeżdża w rocznicę jej śmierci i słuch po nim ginie. Jednakże nie powinien być wtedy sam. Zmarli nie chcą, byśmy cierpieli. Wiem, gdyż znałam kogoś, kto umarł. Dziwne zjawisko. Poznałam tego kogoś w szpitalu, gdy miałam niegroźny wypadek. Nie miała to osoba nikogo, dlatego też wpadła na mnie.
Westchnęłam i nalałam wodę do czajnika, by po chwili móc go włączyć. Chciałam zrobić sobie herbaty i móc wrócić, poczytać. Gdyż dzisiejszej nocy, sen nie chciał do mnie zawitać. Poza tym zaczęłam czytać ciekawą książkę i chciałam ją dokończyć. Do tego Luna mi towarzyszyła, więc jedynie ciepłego napoju brakowało i koca.
Xavier się zjawił akurat, gdy szukałam herbaty. Zapomniałam się go dopytać gdzie leży. Przestawił mnie jak zabawkę na bok, po czym z jednej z szafek wyciągnął herbatę. Jakby wiedział, czego szukam.
- Skoro już jesteś i znalazłeś herbatę. To mi ją dokończ i przynieś. Dzięki Xav. - powiedziałam i wróciłam na kanapę. Usiadłam sobie wygodnie, wzięłam książkę, Luna się przytuliła do mnie i mogłam kontynuować czytanie. Gdy chłopak przyniósł herbatę, niewiele powiedziałam, gdyż się zaczytałam. Sam także zrobił sobie coś do picia. Przerwałam czytanie, by położyć nogi na jego nogach, wygodniej mi było. Poprawiłam także koc. Wygodnie mi było, poza tym on był zajęty. Przeglądał papiery, aż w końcu ponownie jego telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam, jak odbiera, jednak nie wstał ani nie ruszył się z miejsca. Włączył głośnomówiący, może delikatne żarty i kłamstewka dobrze zrobią.
- Xavier kim jest ta dziewczyna, która odebrała twój telefon? - spytała Rita. Spojrzałam się na chłopaka, gdyż byłam ciekawa tego, co zrobi. Czy pociągnie ten słodki kłamliwy żarcik, czy może powie prawdę?
- Dziewczyną. Kim miałaby być? - spytał chłopak. Chciałam zachichotać, ale zwyczajnie siedziałam cicho i słuchałam.
- Mówiłeś, że nie szukasz dziewczyny? Kłamałeś? - spytała.
- Nie kłamałem. Nie szukałem dziewczyny. Jednakże wyszło, inaczej niż chciałem. - odpowiedział.
- Kim ona jest? Znam ją? - dopytała.
- Z kim rozmawiasz? - spytałam chłopaka.
- Z Ritą. - odpowiedział zgodnie z prawdą.
- Dzwoni w sprawie interesów czy prywatnie? Obiecałeś, że obejrzymy razem film. - dodałam i pokazałam chłopakowi język. Naprawdę bawiłam się doskonale.
- Rita pogadamy jutro. - powiedział. Zanim się jednak rozłączył.
- To kiedy przestawisz nam swoją dziewczynę? - spytała.
- Niebawem. - po tych słowach się rozłączył. Ja za to zaczęłam się śmiać w najlepsze. Przy tym obudziłam psy. Nie mogłam się powstrzymać, gdyż to było tak zabawne, że aż szalone.
- Gratulacje, dorobiłeś się fałszywej dziewczyny i związku. - odetchnęłam, po śmiechu. Gdyż to było naprawdę zabawne.
- To oglądamy ten film, o którym mówiłaś. - rzekł.
- Pewnie, że oglądamy. - odłożyłam książkę na bok. Gdy chłopak szukał filmu, ja wstałam, by sobie dolać ciepłej wody do prawie wypitej już herbaty. Luna ruszyła ze mną, za to drugi psiak został z chłopakiem. Sprawdziłam miski, po czym tą brudniejszą umyłam i nalałam letniej wody, by psiaki miały co pić. Wróciłam do chłopaka z kubkiem ciepłej herbaty, po czym usiadłam sobie wygodnie na kanapie z nogami na Xaviera nogach. Wygoda, ciepło i komfort.
Zaczął się jakiś horror, one mi niewiele strachu dają. W domu zapewne są rodziców znajomi, dlatego ani ja, ani żadne z rodzeństwa tam nie będzie przez najbliższe dni. W razie czego skoczę po ubrania do drugiej willi, ale jest ona nieco dalej, dlatego też będzie mi auto albo motor potrzebny. Napisałam do znajomego, by podjechał moim autem. Akurat coś przy nim robił, dlatego do tej pory jeździłam motorem. Teraz jednak będę mieć swoje cacko.
- Masz jutro jakieś plany? - spytałam chłopaka.
- Pewnie będę w klubie, a co? - gapiliśmy się na film, chociaż krótka wymiana zdań dobrze zrobić.
- Podwieziesz mnie na siłownię, zanim skoczysz do klubu? - spytałam.
- Pewnie. - krótka odpowiedź.
- Wpadnę do klubu nieco późniejszym wieczorem. Jeśli będziesz tam wciąż. - powiedziałam.
- Będę. Musisz gdzieś jechać? - spytał.
- Znajomy przywiezie mi auto, a potem muszę jechać do drugiej willi po ciuchy. Do domu przez najbliższe dni nie wrócę. Tak samo, jak reszta rodzeństwa. - powiedziałam i sięgnęłam po kubek z ciepłym napojem, by upić kilka łyków.
- Dlaczego nie wrócisz? - spytał.
- Do rodziców przyjechali znajomi, będą tam kilka dni. Są wśród nich osoby, których wolę z rodzeństwem unikać. - odpowiedziałam.
- Jeśli ciekawi cię, kto gdzie zostanie. Już mówię. - wywrócił oczami na moje słowa, ale czekał najwyraźniej, aż powiem. - Airyn zapewne będzie pracować z Alanem. Rachel ma swój apartament. Teel pewnie będzie u niej albo u koleżanek, może z jakimś chłopakiem. Któż to wie. Ja mam cię to przytulne mieszkanko i Lunę. Przynajmniej będziesz mieć ciekawe towarzystwo. - powiedziałam.
Ułożyłam wygodniej poduszki pod plecami, westchnęłam i oglądałam film, by zabić ten czas.

Xavier?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz